Urzędnika 2 lata nie było w pracy, a podatnik mu płacił…

fot. Christian Schnettelker / flickr.com / CC-BY-SA

Przez dwa lata nikt nie zorientował się, iż Świętokrzyski Urząd Marszałkowski zatrudnił człowieka, który… nigdy nie pojawił się w pracy, choć co miesiąc przelewano mu wynagrodzenie.

W wyniku analizy zatrudnienia w ŚUM dokonanej po wyborach samorządowych w wyniku których władzę w tej instytucji przejął PiS, ujawniono, iż aż 170 (!) stanowisk na ogólną liczbę 850 jest… zbędnych. Jednak wbrew logice nie wszyscy stracą pracą. Jak dowiedziała się lokalna gazeta „Echo dnia”, wypowiedzenia dostanie tylko około 50 pracowników.

To jednak nie wszystko. Okazało się bowiem, iż w urzędzie funkcjonowała grupa biurokratów, których niemal w ogóle nie było w pracy, a żaden z ich przełożonych nie zainteresował się tym procederem.

To jednak nic przy jednym z urzędników zajmujących się funduszami unijnymi, a raczej mających się nimi zajmować. Nie ma bowiem żadnego dowodu w postaci np. listy obecności, czy świadectwa zatrudnionych w jego wydziale, który potwierdzałby jego obecność w urzędzie choćby przez jeden dzień. Biorąc pod uwagę, iż oficjalnie został zatrudniony 2 lata temu, a średnia pensja w ŚUM wynosi ponad 3 tys. zł, to podatnicy zapłacili mu co najmniej 72 000 zł brutto za nic. Dosłownie za nic.

Rewelacjom obecnej ekipy rządzącej województwem świętokrzyskim zaprzecza Karol Kliś z PSL, który do jesieni rządził w ŚUM. Według niego „nowa władza w sejmiku świętokrzyskim nie ma sukcesów, dlatego koncentruje się na podkreślaniu błędów poprzedników. Nie słyszałem, aby ktokolwiek był fikcyjnie zatrudniany w urzędzie”.

Źródło: fakt.pl

Jeśli doceniasz moją pracę, wrzuć coś na tacę:

32 1600 1462 0008 4922 6950 0011

BNP Paribas

 

Może Ci się również spodoba